Tekst: Klaudia Celina Macura
Moje życie na farmie

Chciałabym się z wami podzielić moimi zajęciami poza pracą. Mieszkam na wsi, na gospodarstwie rodzinnym męża, hodujemy bydło, kupujemy miesięczne cielaki, dokarmiamy je 2 lata i sprzedajemy.
Mój dzień zaczynam od nakarmienia cielaków preparatem mlekozastępczym i sianem, starsze bydło dostaje zmielone zboże, sianokiszonkę lub trawę. Kiedy zaczyna się sezon, wypasamy zwierzęta na ogrodzonym pastwisku koło domu. Jeśli jadę do pracy, te czynności wykonuję przed pracą, a później zastępuje mnie mąż, który też pracuje zawodowo
Kontynuujemy pracę na rodzinnym gospodarstwie męża, dzięki maszynom można przygotować pole do zasiewu, sadzenia, zbioru plonów i koszenia łąk na sianokiszonkę do balotów, lub na zielono do bezpośredniego spożycia. Gospodarstwo pochłania nasz wolny czas, nieraz do wieczora..
Mamy również około 2 ha pola, a na nim ziemniaki, zboża, warzywa i łąki. Moją pasją są pomidory, arbuzy, papryki. Na polu sądzę około
150 pomidorów, na własny użytek. Koło domu od niedawna mam namiot z poliwęglanu, a w nim 30 pomidorów.

Każdego roku kolekcjonuję coraz to nowe odmiany, na razie mam 15, między innymi ananasowe, marzano, bawole serce, gruszkowe, malinowe, pomarańczowe, malachitowe. W tym roku zamontowałam solarny system nawadniający, usprawniając sobie pracę.
Jest to dla mnie wielka radość i satysfakcja, kiedy już są zbiory. Pomidory przetwarzam, suszę i zalewam oliwą z ziołami. Smak pomidora z własnej hodowli jest niewiarygodny, uprawę polecam każdemu, kto ma własny ogródek.





