1. Home
  2. Docs
  3. 2024
  4. Finidrak 1/2024
  5. Z drukarni: Jarek Drahoš – rozmowa z okazji 30-lecia drukarni FINIDR

Z drukarni: Jarek Drahoš – rozmowa z okazji 30-lecia drukarni FINIDR

Tekst: Jaroslav Drahoš, Milan Čierny

Któż inny mógłby lepiej opisać obecne wyniki i plany firmy na przyszłość niż jej założyciel, jedyny właściciel i dyrektor produkcji, Jarek Drahoš. W obszernym wywiadzie zapytaliśmy go o jego wizję, zrównoważony rozwój w biznesie i kroki, które doprowadziły do długoterminowego rozwoju drukarni. Zapytaliśmy go, jak postrzega zmiany, które zaszły po pandemii koronawirusa i jak wpływają one na nas. Oczywiście interesowała nas również przyszłość, wizja i strategia na najbliższe lata.

Za przeprowadzenie rozmowy dziękujemy panu Milanovi Čiernemu, przewodniczącemu komisji ds.  druków historycznych Rady miasta Czeski Cieszyn i jednocześnie amatorowi historii Cieszyna.

Kim jest Jarek Drahoš? Jako student czwartego roku VŠB doświadczył rewolucyjnej zmiany, która nastąpiła w listopadzie 1989 r., kiedy to możliwości i ogólna atmosfera w społeczeństwie uległy zasadniczej zmianie. Po ukończeniu studiów w 1990 roku, po pomyślnym przejściu procesu rekrutacji, dołączył do nowo powstającego działu ekonomicznego Cieszyńskiej drukarni i to właśnie dzięki temu związał swoje życie zawodowe z książkami.

Po powrocie ze służby wojskowej został dyrektorem ekonomicznym Cieszyńskiej drukarni. Następnie, po prywatyzacji i zmianach, jakie przyniosła ona w drukarni, wraz z dwoma wspólnikami zdecydował się odejść i założyć drukarnię FINIDR. Był rok 1994. Od tego roku rozpoczyna się historia drukarni, która powstała na zielonym polu i od początku mieściła się w Czeskim Cieszynie przy ulicy Lípová. Lata dziewięćdziesiąte były szczególnym okresem. Po długich okresach totalitaryzmu wiele rzeczy nagle się zmieniło. Wolność, którą uzyskaliśmy, pozwoliła nam nie tylko na wolność słowa, możliwość podróżowania, ale także na decydowanie o naszej przyszłości. Dlatego pierwszym pytaniem, które od razu przychodzi na myśl, jest:

Jaka była wasza wizja, kiedy zakładał Pan FINIDR w latach 90-tych?
Prawdopodobnie nie użyłbym słów takich jak wizja i strategia, w tamtym czasie nie były to słowa, które mogliśmy w pełni zrozumieć i zdefiniować ich treść. Z drugiej strony, mieliśmy jasny obraz tego, co chcieliśmy zrobić i jak chcieliśmy to zrobić. Chcieliśmy zbudować drukarnię, która odniesie sukces i na której klienci będą mogli przede wszystkim polegać. Drukarnię, która będzie długoletnim partnerem zarówno dla partnerów krajowych, jak i zagranicznych. Od samego początku chcieliśmy stworzyć proaktywne środowisko w drukarni. Wykonywać pracę, która ma znaczenie dla nas i całego zespołu. Jednocześnie chcieliśmy zapewnić duże bezpieczeństwo osobom pracującym w drukarni. Ale jedno wiedzieliśmy na pewno – chcieliśmy drukować i oprawiać książki. Nie chcieliśmy robić nic innego.

Czy wierzył Pan, że osiągnie taki sukces?
Zawsze wierzyłem, że jeśli coś jest robione z wielkim entuzjazmem, poświęceniem i wielką pokorą, może z tego wyjść coś wielkiego. Na początku spotkaliśmy wielu „mądrych ludzi”, którzy nie wierzyli w książkę i zniechęcali nas do naszego zamiaru. Nie tylko nas nie zniechęcili, wręcz przeciwnie, dali nam więcej energii do realizacji naszych marzeń. Tworzenie książek jest piękne, pachnące, ale także złożone i wymagające. Ostatecznie powstaje piękny produkt, który uszczęśliwia ludzi. Kiedy pokazuję komuś naszą produkcję, jest zdumiony tym, jak powstają książki, jak nowoczesne są nasze maszyny, logistyka, ale przede wszystkim zespół wykwalifikowanych ludzi, których tu mamy. Kiedy zetkniesz się z produkcją książek, zazwyczaj wpadasz w to i często zostajesz w tym biznesie na bardzo długo.

Z pewnością w tej długiej, trzydziestoletniej podróży były nie tylko zwycięstwa, ale także wszelkiego rodzaju trudności i komplikacje. Czy kiedykolwiek rozważał Pan poddanie się i porzucenie biznesu?
Z pewnością miało to miejsce kilka razy i w różnych okresach rozwoju firmy. Decydując się na rozpoczęcie działalności gospodarczej, bierzesz na siebie przede wszystkim ogromną odpowiedzialność. Odpowiedzialność za wszystkie podejmowane decyzje i działania, które wpływają na teraźniejszość, ale przede wszystkim na przyszłość drukarni. Decyzje podejmowane w branży poligraficznej są długoterminowe, na 10 lat lub dłużej. Jeśli popełnisz poważny błąd, będzie to bardzo bolesne dla drukarni, a czasami może zagrozić jej istnieniu. To, co robisz teraz, będzie miało odzwierciedlenie w przyszłości. Jeśli kroki są prawidłowe, przez większość czasu nikt nie będzie pamiętał, kiedy zostały podjęte. Ale najważniejsze jest to, że posunęły nas do przodu. Jestem pewien, że w ciągu 30 lat popełniliśmy wiele błędów. Ważne jest to, że nie były to błędy fatalne, a ja zawsze starałem się wyciągać wnioski z każdego błędu i, jeśli to możliwe, nie popełniać go ponownie. Wierzę, że w biznesie, i nie tylko w biznesie, zaufanie do ludzi jest absolutnie niezbędne. Wysoki poziom zaufania pozwala współpracować na zupełnie innym poziomie. Pozwala na otwartą, efektywną komunikację, a przede wszystkim tworzy dobrą atmosferę. W takim środowisku łatwiej jest rozwiązywać skomplikowane i trudne problemy. Jeśli jednak zaufanie zniknie, a ty dowiesz się, że ktoś próbował cię oszukać, naciągnąć lub okraść, to nie ma powodu, by dalej wiązać się z tą osobą. Życie jest zbyt krótkie, by psuć je sobie spotykając ludzi o złych ludzkich cechach, takich jak zazdrość, egoizm czy inne negatywne cechy. Kiedy połączy się to wszystko razem, powstaje bardzo toksyczny koktajl. Proszę powiedzieć, jaka rozsądna osoba chce regularnie pić taki koktajl?

Chciałbym jednak zapytać ponownie. Czy kiedykolwiek rozważał Pan rezygnację i wycofanie się z biznesu?
Czasami naprawdę długo zastanawiałem się nad znaczeniem tego, co robię. Czy moja praca ma dla mnie sens. Czy to, co robię, jest pod moją kontrolą. Ale najważniejsze dla mnie jest to, że praca nadal sprawia mi przyjemność i daje satysfakcję, a problemy, które rozwiązujemy, popychają nas do przodu. Oczywiście nie jest tak, jak na początku. Pod koniec pierwszego roku działalności (1994) w FINIDRze było nas dziewiętnastu. Każdy z nas mógł polegać na każdym członku zespołu. Nikt nie mógł się nigdzie ukryć, a każda głupota była natychmiast widoczna. To były inne czasy i inna atmosfera. Wierzę, że pozytywną atmosferę można stworzyć nawet teraz. Ale dzisiaj jest to znacznie trudniejsze. W końcu ogólny nastrój w społeczeństwie jest znacznie gorszy niż trzydzieści lat temu.

Dlaczego myśli Pan, że atmosfera w społeczeństwie jest teraz gorsza?
Na to pytanie powinien odpowiedzieć ekspert, najlepiej socjolog. Myślę jednak, że nie trzeba mieć specjalnego wykształcenia, by wiedzieć, że atmosfera nie jest dobra. Wystarczy pooglądać wiadomości w telewizji, poczytać internet i zastanowić się trochę nad strukturą i treścią serwowanych nam codziennie newsów. Zapomnieliśmy, jak było 35 lat temu, jaki był wtedy standard życia. Większość rzeczy uważamy teraz za oczywiste. Jeśli jednak mam odpowiedzieć konkretnie na to pytanie, to jestem przekonany, że Republika Czeska miała wielkiego pecha do polityków przez cały okres swojego istnienia. I to niezależnie od tego, jaką partię reprezentowali. Nie ma długoterminowej strategii rozwoju, nie ma odpowiedzialności, nie ma etyki, o której można by mówić. Zamiast ludzi zdolnych i odpowiedzialnych, na kluczowych stanowiskach zasiadali ludzie zdolni do wszystkiego. Nic więc dziwnego, że ludzie są teraz niezadowoleni. Niektórzy głosują na skrajną prawicę lub lewicę. Nie jest to dobre ani dla wolności, ani dla demokracji, ani dla Republiki Czeskiej. Ci ludzie nie chcą wziąć swojej przyszłości w swoje ręce, być odpowiedzialni za siebie, swoją rodzinę i otoczenie. Mają jednak prawo głosu i mogą cofnąć nas o wiele lat.

Minęło 30 lat od założenia drukarni, więc doszliśmy do teraźniejszości. Jak spojrzałby Pan teraz na te trzy dekady?
Jestem wdzięczny za ogromną szansę, jaką zmiana systemu dała każdemu, kto miał pomysł i wielką odwagę, a także był gotów poświęcić wiele energii i czasu, nie tylko własnego, ale także swoich bliskich. Jestem dumny z tego, co wspólnie osiągnęliśmy. Jesteśmy czysto czeską firmą, która cieszy się bardzo dobrą reputacją na rynku europejskim. Książki, które produkujemy są czytane w 45 krajach na całym świecie. Inwestujemy w nowe technologie i jesteśmy jednym z największych pracodawców w regionie. Ale kluczem do sukcesu nie była technologia, hale, procesy, ale ludzie. Ich chęć, zaangażowanie, odpowiedzialność i pragnienie znalezienia rozwiązań nawet tam, gdzie pozornie nie można ich znaleźć. Niektórzy z nich, którzy byli z nami na początku, są już na zasłużonej emeryturze. Im, a także obecnym pracownikom, należą się wielkie dzięki za to, co razem osiągnęliśmy, za to, gdzie FINIDR jest teraz. Droga, którą wspólnie przebyliśmy, była długa i z pewnością nie była łatwa.

Przyjrzyjmy się ważnemu kamieniowi milowemu w rozwoju FINIDRu. W 2020 roku nadeszła epidemia COVID-19 i doświadczyliśmy czegoś, co widzieliśmy wcześniej tylko w filmach katastroficznych. A jednak, FINIDR poczynił znaczące postępy w następnym okresie. Jak Pan myśli, dlaczego się tak stało?
Z pewnością nie był to jedyny znaczący kamień milowy w istnieniu FINIDRu. Było ich kilka. Jednak rok 2020 był znacznie inny i bardzo odległy od wszystkiego, czego doświadczyliśmy do tej pory. Nie chcę wracać do okresu covidowego. Myślę, że był to jeden z najmroczniejszych okresów współczesnej ludzkości. Mam nadzieję, że atmosfera strachu i ogromnej manipulacji ludźmi, której wtedy doświadczyliśmy, już się nie powtórzy. Był to dla nas ogromny test, który wraz z naszymi klientami i czytelnikami zdaliśmy. Ale tak naprawdę zwyciężyła wtedy sama KSIĄŻKA. Trafiała ona do czytelników nawet wtedy, gdy sklepy były zamknięte. Po złagodzeniu surowych zasad byliśmy gotowi na gwałtowny wzrost popytu na książki i byliśmy w stanie sprostać wymaganiom naszych klientów. W tamtym czasie byliśmy jedną z niewielu, jeśli nie jedyną firmą w Europie, która zainwestowała w nowe maszyny drukarskie. Nasz zakład na przyszłość opłacił się i pomimo wielu wyzwań, które musieliśmy pokonać, awansowaliśmy do grona kluczowych graczy w Europie.

Mówi Pan o mrocznym okresie współczesnej ludzkości. Jak Pan myśli, jaki wpływ na zachowanie ludzi miał okres covidowy i post-covidowy?
Powiedziałbym, że wzmocniło to i przyspieszyło wcześniejszy trend, który w niezrozumiały sposób jest promowany przez politykę UE. Staliśmy się społeczeństwem uprawnień i dotacji, w którym o wiele lepiej jest wyciągać rękę niż radzić sobie samemu. Każdy wie, do czego ma prawo, ale prawie nikt nie mówi o odpowiedzialności ani o wypełnianiu swoich obowiązków. To niewiarygodne, jak bardzo pandemia COVID przesunęła to w złym kierunku. Wiele osób w Europie zostało w domu na tak zwanym „home office”. W wielu przypadkach ludzie otrzymywali wynagrodzenie bez dodawania jakiejkolwiek znaczącej wartości. Oczywiście bardzo łatwo jest się do tego przyzwyczaić i po pewnym czasie ludzie zaczęli uważać to za coś oczywistego. Wiele rzeczy i procesów w Europie działa teraz znacznie gorzej niż przed pandemią. Jednocześnie Europa jest teraz jeszcze bardziej opóźniona niż tuż przed pandemią.

Gdzie widzi Pan FINIDR za kolejnych 30 lat? I gdzie widzi Pan siebie?
Czuję, że przynajmniej druga część pytania nie może być traktowana zbyt poważnie. Jeśli jednak i ja mam na nie odpowiedzieć, to wyobrażam sobie, że będę zdrowy w tym błogosławionym wieku. Oczywiście w granicach odpowiednich dla mojego wieku. Większą część roku spędzę podróżując, co bardzo lubię. Z powodu dużego obciążenia pracą, szczególnie w ciągu ostatnich czterech lat, bardzo zaniedbałem to hobby, mimo że podróżowanie z plecakiem na plecach zawsze niesamowicie mnie doładowywało. Energia, którą zyskałem podróżując w ten sposób, została ponownie zainwestowana w drukarnię i zespół, którym mam okazję kierować, co bardzo doceniam. Jeśli chodzi o przyszłość FINIDR, czyli gdzie będzie za 30 lat, to również jest to bardzo trudne pytanie. Żyjemy w dziwnych i bardzo burzliwych czasach. Myślę, że o wiele ważniejszym pytaniem jest to, gdzie będzie świat, w którym żyjemy za 30 lat. Liczba ludzi na świecie cały czas rośnie i spodziewam się, że w bardzo krótkim czasie pojawi się duży problem z zasobami, którymi ludzkość może zarządzać. Nie chcę być złym prorokiem, ale myślę, że może pojawić się ogromny problem z wieloma rzeczami, które teraz uważamy za oczywiste. Na przykład niedobór słodkiej wody może stworzyć krytyczną sytuację nie tylko w niektórych regionach świata, ale także w naszym własnym.

Jeśli chodzi o FINIDR, wierzę, że odniesie sukces za 30 lat. Ale jedno jest pewne, będzie inaczej. Pojawią się inne warunki, do których będziemy musieli się dostosować i które będą determinowane przez nowe technologie. Przede wszystkim sztuczna inteligencja i inne dotychczas nierozpoznane technologie będą miały fundamentalny wpływ na ludzkość i otaczający nas świat. Chociaż jest to ogromna szansa dla ludzkości, bardzo się martwię, że technologie te zostaną niewłaściwie wykorzystane i ostatecznie wyrządzą nam więcej szkody. Również ludzie będą inni, ale wierzę, że nadal będą ludźmi o wielkim sercu.

Jak widzi Pan przyszłość poligrafii i produkcji książek?
Nadal postrzegam ją pozytywnie. Książka nieustannie ewoluowała na przestrzeni czasów. Stopniowo pojawiały się alternatywy, które mogły jej zagrozić. Kino, telewizja, wideo, internet, gry wideo, a teraz coraz bardziej popularne różne sieci społecznościowe są z pewnością dużymi konkurentami. Ale książka również znalazła swoje miejsce w tym środowisku. To nie tylko piękny prezent, ale dobra książka przede wszystkim pozwala rozwijać wyobraźnię i kreatywną osobowość każdego czytelnika. Uważam, że książka jest czymś absolutnie niezastąpionym w rozwoju każdego człowieka. Dlatego uważam również, że książka ma i będzie miała swoje niezastąpione miejsce w życiu człowieka.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Życzę Panu i całemu zespołowi dużo energii na kolejne lata. Oby praca przynosiła sukcesy!
Dziękuję również za poświęcony czas i cieszę się na kolejną rozmowę, nawet wcześniej niż za 30 lat.

Kamienie milowe FINIDRu

  • 1994 › założenie firmy
  • 1997 › zakup części strefy VOP (hala A, budynek administracyjny)
  • 1998 › druk i oprawa pod jednym dachem
  • 2000 › zakup pierwszej maszyny Heidelberg o formacie B1
  • 2001 › ogólnofirmowy system informatyczny INFOR ERP SyteLine
  • 2006 › budowa hali B
  • 2007 › podwojenie wszystkich ważnych technologii produkcyjnych
  • 2008 › dołączenie do systemu certyfikacyjnego badającego pochodzenie drzewa FSC®
  • 2013 › znaczne inwestycje w park maszyn
  • 2015 › uzyskanie certyfikatu Carbon footprint management
  • 2016 › budowa hali C
    › inwestycja w nowe technologie
    › zaoferowanie produktu CO2 neutral
    › zakup zielonej energii
  • 2018 › uzyskanie certyfikatu EcoVadis
  • 2019 › budowa hali D
    › poszerzenie parku maszyn
  • 2020 › jako pierwsi w Europie kupiliśmy najnowocześniejsze maszyny drukarskie Heidelberg
  • 2021 › FINIDR jest nowym właścicielem obiektu dawnej Cieszyńskiej drukarni
    › za każde zlecenie sadzimy jedno nowe drzewo